
J.M. Coetzee: Nadzieja
31/01/2025
Han Kang: Nie mówię żegnaj
03/02/2025Przychodzę tym razem z powieścią napisaną w 1993 roku, ale traktującą o naszym „dziś”. Przewracając kolejne kartki książki, poznaję spisane na nich przed ponad trzydziestu laty cudze wyobrażenie Świata. I jest to osobliwe doświadczenie, ponieważ owa wizja dotyczy czasów, w których swoją codzienność przeżywam ja. Czy autorka napisała coś odkrywczego? Nie. Czy autorka napisała coś, co powinno wzbudzać obawy? Tak, ale o tym na koniec.
Jak więc Octavia E. Butler wyobraziła sobie naszą rzeczywistość? Jako Świat upadły, pełen przemocy, chorób, biedy, nierówności społecznej, zdziczenia. Małe ludzkie osady – sąsiedztwa – otoczone są murami dla ochrony. Wielkie miasta są zgniłe i niedostępne. Część miasteczek znajduje się pod kontrolą potężnych korporacji. Kwitnie niewolnictwo za długi. Codzienność to właściwie walka o przetrwanie kolejnego dnia we względnym spokoju. Dzieci uczą się strzelać. Dorośli broń noszą tak, by była dobrze widoczna. „Ludzie, którzy noszą broń, też giną – przeważnie wzięci w krzyżowy ogień albo od kuli snajpera – ale ci, co jej nie noszą, są zabijani o wiele częściej”. Wyjeżdżanie do pracy, dla nielicznych, którzy jeszcze ją mają, staje się ogromnym zagrożeniem, wyzwaniem, które ludzie muszą podejmować każdego dnia. Ktoś mógłby zapytać, a gdzie jest państwo, gdzie jest policja? A i owszem jest. Tyle, że w tym świecie za usługi policji czy straży pożarnej trzeba słono płacić. Zatem ludzie są zdani na siebie. „I ta sama ludzkość, która zmieniła ziemski klimat, dziś czeka na powrót dawnych czasów”.
” – Gwiazdy są za darmo. – Macocha wzrusza ramionami. – Ja tam chciałabym, żeby wróciły światła miasta, im prędzej tym lepiej. Na razie możemy pozwolić sobie tylko na gwiazdy.”
Główna bohaterka, Lauren, wymyśla – choć jak sama twierdzi odkrywa i poznaje – własną religię, nadaje je nazwę Nasiona Ziemi. Liczy na to, że jej słowa pomogą ludziom oderwać myśli od rozkładającej się przeszłości i pchną ich na drogę ocalenia, budowania sensowniejszego jutra. O ile cokolwiek zdoła przetrwać. Nie ważne, że ma naście lat. Lauren cierpi na hiperempatię, cudzy ból odczuwa jak swój. Żeby zacząć urzeczywistniać ideę Nasion Ziemi będzie musiała opuścić sąsiedztwo i wyjść na zewnątrz. Gdy snuje te myśli, nie ma jeszcze pojęcia, z czym i w jakich okolicznościach przyjdzie jej się zmierzyć. Droga, w którą rusza Lauren pozwala czytelnikowi poznać świat odhumanizowany. Uczy, że jedynym pewnikiem urastającym do rangi absolutu, swoistym Bogiem, jest Zmiana – moc, której nikt i nic się nie przeciwstawi. Bo gdy świat się rozpadł, trzeba znaleźć w sobie siłę, by na gruzach budować „coś nowego, coś sensownego i konstruktywnego”.
Dystopia Octavii E. Butler, która jest osadzona w latach dwudziestych XXI w. może przerażać jedynie wrażliwych ludzi „Zachodu”. Cywilizacja ma wiele płaszczyzn. To nie tylko trybiki i procesory. W powieści nastąpił ekonomiczny i społeczno-kulturalny upadek znanej nam cywilizacji. Nagle pojawiają się pytania, jak to jest żyć i jak zachować człowieczeństwo w tak niesprzyjających czasach, gdy woda jest droższa od jedzenia, które samo w sobie kosztuje krocie? Pytania póki co dość abstrakcyjne dla mieszkańców szczęśliwego zachodu i umiarkowanej strefy klimatycznej. Jednak wcale nie obce dla tych, którym zabrakło szczęścia w dniu przyjścia na Świat, bo w naszej rzeczywistości miejsca takie jak powieściowe już od dawna istnieją. Gdzie policja jest w kieszeni bandytów, zwaśnione plemiona i gangi mordują wszystkich co nie z nimi, do wody trzeba się dokopywać przez kilka dni, a ostatnie plony wyschły na wiór lata temu. Powieściowy Świat istnieje, po prostu nas jeszcze nie dotknął. Na tym polega ta osobliwość doświadczenia cudzych wyobrażeń sprzed trzydziestu lat.
Rozpisałam się, wybacz (:

Octavia E. Butler – „Przypowieść o siewcy”, przełożył Jacek Chełminiak
wydawnictwo WAB