
Han Kang: Nie mówię żegnaj
03/02/2025
Amanda Peters: Zbieracze borówek
08/02/2025Fakt. Jest kilku autorów, o których mogę oficjalnie powiedzieć, że mam do nich słabość. Takich, których twórczość przemawia do mnie za każdym razem, gdy tylko trafi w moje ręce. Takich, którzy potrafią mnie poruszyć do tego stopnia, że za ich twórczością po ludzku tęsknię. Przez to staję się wobec nich miękka, bezkrytyczna. I na tej mojej krótkiej liście nazwisk znajduje się i to – Murakami. Ten, który w końcu po latach dał nam nową powieść. Myślałam, że się już nie doczekam.
W Bibliotece, w Mieście otoczonym wysokim Murem, nie ma książek. Są za to sny, które nie każdy może czytać. Czasu w Mieście nikt nie liczy, bo zegar na Wieży nie ma wskazówek. Mieszkańcy Miasta nie mają Cieni, a nowo przybyły musi się z nim rozstać. W Mieście bibliotekarką jest prawdziwe JA ukochanej bezimiennego głównego bohatera, której to JA zastępcze bohater poznaje w świecie realnym. Gdy zatem z realnego Świata ukochana znika bez słowa, chłopak wyrusza do Miasta otoczonego wysokim Murem, by ją odzyskać. Choć w Mieście żyją złote Zwierzęta z jednym rogiem, to jednak nie wydaje się ono przyjazne.
„Tak jak mówił Cień, Miasto było zbudowane na samych sprzecznościach i krążyło w nim mnóstwo zmyślonych historii. To przecież jedynie wyimaginowany, iluzoryczny twór, coś, co zbudowaliśmy we dwoje, ja z tobą tamtego lata. Mimo to Miasto mogło chyba chcieć pozbawić życia rzeczywistego człowieka. A to dlatego, że już wymknęło nam się spod kontroli i zaczęło niezależnie rozwijać. Nie potrafiłem zapanować nad tą siłą, która teraz zaczęła w nim działać. Nikt już tego nie potrafił”.
Bohater czuje, że nie pasuje do swojego Świata, ale w tym Świecie Miasta również nie czuje się dobrze. Rozdarty pomiędzy oboma, sam sobie zadaje pytanie „Dlaczego jestem tutaj? Dlaczego nie tam?”. Samotny, stęskniony za widmem przeszłej miłości, nie mogąc odnaleźć samego siebie, rozmawia z duchami. Murakami tworzy cudownie połączenie świata realnego z fantastycznym, snuje dwie opowieści, by móc spleść je ze sobą w finale. Głębokie, oniryczne, czułe, bardzo dojrzałe, przemyślane. Tak Ci odpowiem, gdy zapytasz, jakie jest ostatnie dzieło Murakamiego. Idealne? Nie, bo przecież nie ma ideałów. „Jeśli coś przyjmuje fizyczny kształt, musi gdzieś mieć jakiś słaby punkt albo martwe pole”. Na szczęście sama OPOWIEŚĆ jest niematerialna. Książka to tylko jej fizyczny nośnik, prawda? Jeśli zatem szukasz Miasta, bibliotek, wciągającej i pięknej literatury, koniecznie musisz przeczytać tę powieść.

Haruki Murakami – „Miasto i jego nieuchwytny Mur”, przełożyła Anna Zielińska-Elliott
wydawnictwo MUZA
2 Komentarze/y
Po Harukiego Murakamiego sięgam regularnie, choć nie wszystkie jego książki podobają mi się w jednakowym stopniu. Ale lubię wracać do jego prozy, bo to jak spotkanie ze starym znajomym. Omawianą pozycję mam już na czytniku i prędzej bądź później ją przeczytam, choć najpierw planuję zapoznać się z „Porzuceniem kota”.
Dla mnie Murakami jest osobiście bardzo ważny, ale to niebawem po publikacji jednego wpisu będzie wiadomo, dlaczego.
I zgadzam się, że jego twórczość nie jest równa, jednak „Miasto…” jest wyjątkowe, dlatego już zazdroszczę Ci możliwości przeczytania go po raz pierwszy.
Będę wyczekiwać recenzji.